Jakie zadać pytanie, gdy chcemy się od czegoś uwolnić?
03.06.2026 | KAMIL KUC
Powiedzmy, że dostrzegamy w sobie jakieś przywiązanie czy uzależnienie, od osoby, substancji, zachowania czy emocji.
Typowa droga wygląda mniej więcej tak:
Zaczynamy osądzać to, od czego chcemy się uwolnić. Nazywamy to złym, niezdrowym, niepotrzebnym czy przeszkadzającym.
Następnie szukamy sposobu, aby się tego pozbyć. Czytamy, słuchamy, edukujemy się, testujemy przeróżne metody i sposoby.
Zazwyczaj niewiele z tego wychodzi, a my dochodzimy do typowego miejsca, które określamy utknięciem lub sufitem.
Czy o czymś zapomnieliśmy? Tak. Jest taki „drobny szczegół”, o którym zapominamy.
Zapominamy o pierwotnej funkcji tego mechanizmu, substancji czy zachowania.
Zapominamy, że sami po to sięgnęliśmy, aby poczuć ulgę, aby się zbuntować, pobudzić, znieczulić, albo ukarać.
Teraz twierdzimy, że to przywiązanie/uzależnienie jest złe. Jednak wtedy, gdy sięgnęliśmy po raz pierwszy, w czymś pomogło. Pomogło nam nie czuć tego, co wtedy czuliśmy i pomogło poczuć coś innego. Sięgnęliśmy jeszcze kilka razy i się od danej osoby, substancji czy zachowania uzależniliśmy.
Minął czas, zauważyliśmy, że to jednak wpływa na nas negatywnie i podjęliśmy decyzję, że chcemy się od tego uwolnić. Często okazuje się, że jednak nie potrafimy ot tak tego rzucić.
I wtedy wracamy na początek historii, zaczynamy to osądzać, walczyć i próbować się pozbyć. To często trwa latami, a ta ciągła walka dodatkowo nas osłabia.
Jeżeli jesteś na którymś z tych etapów lub kiedyś się na nim znajdziesz, spróbuj podejść do tego to inaczej.
Zadać sobie jedno z pytań:
W czym mi to pomaga? Co ma mi to dać?
Przed czym chroni lub co obiecuje?
I w ten sposób, zamiast atakować to przywiązanie/uzależnienie, postanawiamy je zrozumieć.
To nie ono się nas trzyma, tylko my go.
To jedno zdanie jest jak wytrych, który otwiera zamknięte drzwi.
Gdy tylko zaczniemy w ten sposób patrzeć, zauważymy, że nadal nie uwolniliśmy się od tego czegoś/kogoś, ponieważ to spełnia jakąś funkcję lub potrzebę, coś nam daje.
I to bywa moment eureki 💡
Odkrywamy, że to jest tylko strategia, dzięki której zyskujemy coś innego.
Teraz już przynajmniej widzimy, o co rzeczywiście chodzi. Możemy dać to sobie inaczej, możemy poszukać tego w sobie, możemy się z tym oswoić, zaakceptować lub uwolnić.
I teraz będzie o wiele szybciej, ponieważ jesteśmy bliżej źródła i prawdziwej przyczyny.
I analogicznie, jeżeli mamy wrażenie, że nie potrafimy się od czegoś uwolnić, to prawdopodobnie dlatego, że nadal wierzymy, że tego potrzebujemy, nadal mamy z tego jakiś ukryty zysk. I tu również warto zadać powyższe pytania o korzyść.
Koniec końców, bardzo zachęcam, abyśmy szukali zrozumienia, zamiast z czymkolwiek walczyli. To wszystko ułatwia.
Jednocześnie pamiętajmy, że zrozumienie mechanizmu nie usprawiedliwia tego, że wpływa na nas negatywnie.
Dziękuję uczestnikom warsztatu introspekcji, podczas którego kilkukrotnie co kilka ćwiczeń mieli ponownie odpowiedzieć na to samo pytanie:
Co z tego mam? W czym mi to pomaga?
Od tego zaczyna się branie odpowiedzialności, od przyznania, że najwidoczniej tego potrzebuję, jeżeli nadal tego doświadczam. I od tego momentu proces znacząco przyśpiesza.
Odzyskujemy poczucie wolności poprzez zaprzestanie walki i akceptację, że ona zawsze w nas była, po prostu chwilowo coś wydało nam się atrakcyjniejsze, więc z niej zrezygnowaliśmy.
Życzę jak najwięcej zrozumienia jak najwięcej wyrozumiałości i jak najwięcej wewnętrznego poczucia wolności! Tym różni się moc od siły. Moc nie walczy, bo rozumie. Mocny człowiek jest łagodny i wyrozumiały, zarówno wobec siebie, jak i innych.
Łagodnością i wyrozumiałością osiągniemy o niebo więcej niż surowością i oporem.
Moc z Tobą!
Kamil
PRZEŚLIJ DALEJ:
Dziękuję za Twoją obecność! Polecam dołączenie do "Newslettera Bez Stresu". Otrzymasz co niedzielę porady nt. uwalniania, radzenia sobie ze stresem i ograniczającymi przekonaniami, pracy z podświadomością czy rozwoju świadomości.
© 2025 - Świadome Relacje. Wszystkie prawa zastrzeżone