Paradoks bycia człowiekiem
20.04.2026 | KAMIL KUC
Oto jeden z największych paradoksów bycia człowiekiem
Większość ludzi (przynajmniej w naszym kraju) obiektywnie jest całkowicie bezpieczna. Czyli podczas codzienności, nic nie zagraża naszemu życiu. Nasi wspaniali przodkowie tak wszystko zorganizowali, że możemy sobie spokojnie żyć, pracować i cieszyć się tym życiem.
A jednak z jakiegoś powodu większość osób żyje w ciągłym poczuciu zagrożenia! Różnie to nazywamy: tryb bojowy, stan czujności, tryb walki/ucieczki itp.
Jak to jest możliwe!?
Obiektywnie - nic Ci nie grozi
Subiektywnie - masz wrażenie, że wszędzie czai się niebezpieczeństwo
Gdyby spojrzeć na naukowe badania/kinezjologię, pokazują silny związek tego podświadomego trybu zagrożenia z wyzwaniami zdrowotnymi.
Chodzi o sytuację, w której człowiek jest cały czas spięty i zestresowany. Nawet gdy siedzi otoczony ludźmi w ciągu dnia na ławce w parku miejskim, gdzie potencjalne zagrożenie jest praktycznie zerowe, a ptaszki pięknie ćwierkają, to zamiast odpoczywać, jego umysł mnoży czarne scenariusze, więc w efekcie ciało jest spięte. Człowiek z boku wygląda, jakby się relaksował, a jego organizm jest w trybie walki o przetrwanie.
Jak ktoś taki ma być okazem zdrowia, spokoju i radości, jeżeli ciało jest w trybie bojowym, a podświadomość na wojnie?
Ławka w parku to tylko przykład. W podobnym stanie jesteśmy w pracy, w domu, a nawet na randce! Z jednej strony chcemy się odprężyć, ale chwilę później odzywa się głos: A co jak oni coś knują przeciwko Tobie? Czy to jest czerwona flaga? A co jak ktoś Cię oszuka? Coś Ci zabierze? Zdradzi? I tak w koło Macieju, dzień za dniem, rok za rokiem.
Podczas ubiegłotygodniowego warsztatu o spokoju padła metafora dżungli, aby lepiej to zobrazować.
Zachowujemy się tak, jakbyśmy byli w nocy w środku głębokiej dżungli, gdzie każdy zwierz czeka, aż stracimy czujność. Wówczas podwyższony stan czujności byłby całkowicie wskazany, a odpuszczenie, czyli ucięcie sobie drzemki bez rozsądnego zabezpieczenia, byłoby głupotą.
Dlaczego? Ponieważ jest to miejsce, w którym człowiek jest otoczony dzikimi zwierzętami, które nie mają pokojowego nastawienia, a w nim widzą obiad.
Jednak mieszkając w Poznaniu, Warszawie czy Krakowie, nie jesteś otoczona/otoczony dzikimi zwierzętami, które chcą Cię zjeść, a jednak nasze ciało i podświadomość właśnie tak się zachowuje!
I to jest paradoks bycia człowiekiem. W takim permanentnym stanie przebywa około 80% ludzkości (liczba wynika z rozkładu poziomów świadomości na świecie). Nie znają innego i nawet nie potrafią odczuć spokoju, ponieważ nie mają do niego dostępu. To często prowadzi do uzależnień, ponieważ stan narkotyczny/upojenia jest często jedyną możliwością, aby choć na chwilę (lub cały weekend) odciąć się od tego poczucia zagrożenia i stanu bojowego.
Bądźmy zatem maksymalnie wyrozumiali dla każdego, kto zmaga się z podobnym uzależnieniem. Ta osoba jest wewnętrznie niewinna. Po prostu nie nauczyła się, że spokój nie jest słabością i zagrożeniem. To właśnie trwanie w trybie walki i bycie w stanie podwyższonej czujności osłabia człowieka najbardziej.
Skąd to poczucie zagrożenia?
Z jednej strony nasze ciało pochodzi ze świata zwierząt, a w mózgu nadal znajduje się ssacza/gadzia część, która powstała miliony lat temu. Często nazywamy to miejsce ośrodkiem walki/ucieczki.
I chociaż „całkiem niedawno” pojawiła się kora przedczołowa oraz dostęp do intelektu, kreatywności, rozsądku, to nadal żyjemy w trybie przetrwania oraz w efekcie chcemy wszystko i wszystkich kontrolować (co odbiera energię i dodatkowo osłabia).
Dlaczego?
Bo jest jeszcze umysł i podświadomość. To umysł panuje nad ciałem i jeżeli w nim znajdują się przekonania (do skasowania), że świat jest niebezpiecznym miejscem, na każdym rogu czyha zagrożenie, ludziom nie można ufać itp. - to nawet mieszkając w obiektywnie najbezpieczniejszym miejscu na ziemi, wewnętrznie będziemy w ciągłym lęku.
Czy istnieje rozwiązanie?
Oczywiście. Pierwszy krok to wzięcie odpowiedzialności: to nie świat jest odpowiedzialny za to, że czuję lęk i poczucie zagrożenia. One pochodzą z mojego wnętrza. Widzę niebezpieczny świat, ponieważ sam nie czuję się bezpiecznie (mechanizm projekcji). Świat jest taki, jaki jest. To, jakim go widzimy, to skutek naszych myśli.
Gdy już wziąłem odpowiedzialność, teraz widzę, że przyczyną tego ciągłego napięcia i potrzeby, aby wszystko i wszystkich kontrolować, jest lęk w umyśle.
Dlaczego ten lęk nadal tam jest? Gdyż od lat nie chciałem go czuć, uciekałem od niego.
Ponieważ życie w stresie i napięciu już mi się znudziło i chcę zatroszczyć się o zdrowie, bliskich i poczucie szczęścia, zaczynam oswajać się z tym lękiem (proces uwalniania).
Jednocześnie akceptuję też, że ten lęk nie bierze się z niczego. On pochodzi z jakiejś myśli (przekonania). I zawsze chodzi o te same przekonania, które mówią, że źródło mojego bezpieczeństwa/przetrwania jest na zewnątrz i analogicznie, że świat nie jest bezpieczny, że coś mi grozi.
Czyli oprócz oswajania (uwalniania) lęku, na bieżąco unieważniam wszystkie myśli o niebezpiecznym świecie (introspekcja).
I w ten sposób człowiek stopniowo odzyskuje spokój, coraz rzadziej odczuwa poczucie zagrożenia, ciało się relaksuje, pojawia się więcej uśmiechu, zadowolenia z życia i gotowości/chęci, aby „wyjść z domu” do bezpiecznego świata, dzielić się nowym poziomem spokoju i zacząć tworzyć/robić coś pożytecznego dla innych.
A kluczem zawsze jest, aby przestać obwiniać świat za to, że czuję zagrożenie, wziąć odpowiedzialność i zamiast z tym dyskomfortem walczyć, zacząć go akceptować - oswajać.
Dziękuję za uwagę!
Mocno pozdrawiam!
Kamil
PRZEŚLIJ DALEJ:
Dziękuję za Twoją obecność! Polecam dołączenie do "Newslettera Bez Stresu". Otrzymasz co niedzielę porady nt. uwalniania, radzenia sobie ze stresem i ograniczającymi przekonaniami, pracy z podświadomością czy rozwoju świadomości.
© 2025 - Świadome Relacje. Wszystkie prawa zastrzeżone