Przemyślenia przed Warsztatem Uwalniania
11.06.2026 | KAMIL KUC
Zaczynam dostrzegać, szczególnie po pytaniach, które otrzymuję, że idea spotkania na żywo (warsztatu stacjonarnego) jest wielowymiarowa.
Do tej pory wydawało mi się, że będziemy pracowali wyłącznie nad tym, co będzie tematem zajęć. Teraz zdaje sobie sprawę, że każdy ma dodatkowo własne procesy, szczególnie związane z wyjściem do ludzi, spędzeniem z nimi dwóch dni na sali i wszelkimi lękami, które mogą się pojawić: że ktoś za coś mnie oceni/osądzi, a co jak się rozpłaczę, a co jak grupa będzie za mała lub za duża, a jak ktoś się dowie, że mam w sobie emocje, a jak ktoś pomyśli, że sobie nie radzę, jeżeli tu jestem itp.
I wiecie co? To mnie dodatkowo utwierdza w idei prowadzenia takich warsztatów!
Widzę, jak wielka jest ta wartość dodana. Nawet gdybyśmy przez cały ten czas siedzieli, patrzyli na siebie, opowiadali dowcipy i niczego nie uwalniali, to dla wielu osób byłby to sukces! (I gratis bylibyśmy zdrowsi dzięki takiej dawce humoru).
Sukces, bo wyszły z domu, bo wybrały odwagę, bo nie posłuchały strachu, bo wzięły odpowiedzialność za osądy w umyśle.
Przypominam o mechanizmie projekcji/lustra. W tym przypadku świetnie działa, bo to warsztat rozwoju świadomości i… pewnie wszyscy będą tacy „ąę”, tacy święci, duchowi, a może i oświeceni!
I gdy umysł tak to postrzega, to od razu wyciąga i pokazuje nam wszystko, co rzekomo z nami jest nie tak:
„I Ty wśród tych wszystkich oświeconych? A co jak wyjdzie, że jesteś tylko człowiekiem, który nadal ma w sobie emocje! A co jak oni się dowiedzą, że nadal masz ego!?”
To jest ten element, którego nie ma podczas spotkań online. O ile podczas Warsztatów Introspekcji niektórzy włączają kamery (dziękuję!), to podczas czwartkowych sesji mamy pełną anonimowość. I z jednej strony to jest ogromną wartością, bo niektóre osoby z różnych względów nie chcą siebie pokazywać. Jednak z drugiej, jest to też dość wygodne.
Dlatego stacjonarne spotkanie na żywo w tym aspekcie może nie być do końca wygodne. I gdyby to były warsztaty gotowania, to faktycznie można by zrobić wszystko, aby tej niewygody uniknąć. Jednak tu dochodzi do paradoksu, ponieważ celem tej całej pracy, ale też pośrednim celem spotkania stacjonarnego jest uwolnienie pragnienia, aby wszystko było emocjonalnie wygodne i awersji do wszelkiej emocjonalnej niewygody. Uwolnienie oporu przed życiem, przed ludźmi, przed widocznością, przed pokazaniem siebie, przed prawdą na swój temat.
Przypuszczam, że gdy będzie już po wszystkim, gdy doświadczymy tej atmosfery wzajemnej akceptacji, każdy będzie się śmiał ze swoich wcześniejszych lęków i osądów. Jednak proces zawsze jest ten sam, najpierw wybieramy odwagę, aby zmierzyć się z tym, czego się boimy i gdy już to zrobimy, to potem odkrywamy, że „Nie ma się czego lękać (KC)” i że pod każdym lękiem kryje się radość, jak to Dr. Hawkins rzekł.
Dziękuję za stworzenie okazji do tych wszystkich odkryć i objawień!
Do zobaczenia!
Szczegóły warsztatu:
https://www.zyciebezstresu.pl/warsztat-uwalniania
Wspaniałego dnia!
Kamil
PRZEŚLIJ DALEJ:
Dziękuję za Twoją obecność! Polecam dołączenie do "Newslettera Bez Stresu". Otrzymasz co niedzielę porady nt. uwalniania, radzenia sobie ze stresem i ograniczającymi przekonaniami, pracy z podświadomością czy rozwoju świadomości.
© 2025 - Świadome Relacje. Wszystkie prawa zastrzeżone