Czy zdrowie jest dla każdego?
04.02.2026 | KAMIL KUC
Istnieje pewne przewrotne ćwiczenie, które wykonaliśmy podczas pierwszego spotkania warsztatowego w temacie zdrowia/witalności.
Chodziło o zastanowienie się, czy zdrowie jest dla każdego? Czy każdy ma prawo być zdrowy, czy każdy na nie zasługuje? Kto może być zdrowy i go doświadczać, a kto nie?
I tym prostym ćwiczeniem widzimy warunki, które stawiamy zdrowiu.
Czy zdrowie jest dla każdego? Zastanawianie się nad tym pytaniem może oznaczać, że postrzegamy zdrowie jako coś co się ma lub nie ma. To tak jak by się zastanawiać: czy ciało jest dla każdego człowieka? Oczywiście, że tak. Każdy człowiek ma ciało, inaczej nie nazwalibyśmy go człowiekiem
A może ze zdrowiem jest tak samo? Każdy człowiek tak samo jak posiada ciało, tak samo głęboko w sobie jest także zdrowiem. Nie każde ciało nazwalibyśmy zdrowym, to już inny temat. Jednak nawet osoba, która nie ma zdrowego ciała, nadal w swoim wnętrzu jest tym zdrowiem, tylko jeszcze sobie tego nie przypomniała.
Czy każdy zasługuje na zdrowie? Jeżeli w kontemplacji wyjdzie nam, że chociaż jeden człowiek niekoniecznie, to nie ma znaczenia, o kogo chodzi tylko o zrozumienie, że podświadomie mamy na myśli siebie.
Jeżeli uznalibyśmy, że ktoś nie zasługuje na zdrowie to zapewne dlatego, że ma okrutne, wredne, leniwe czy samolubne ego. I chcąc go ukarać, że nie jest życzliwy, pracowity czy kochający, stwierdzalibyśmy, że ktoś taki nie powinien być zdrowy.
Co umyka naszej uwadze? Fakt, że każde ego jest takie samo. Nasze ego również potrafi być leniwe, wredne i samolubne. parafrazując powiedzenie, które wszyscy znamy: Niech pierwszy rzuci kamieniem, któremu nigdy nie zdarzyło się zachować w chamski, samolubny czy leniwy sposób.
Czyli jeżeli potępiamy kogoś za jego egoizm, jednocześnie będziemy dokładnie tą samą cechę potępiali w sobie, ponieważ też ją mamy. Różnica jest taka, że bardziej nad nią panujemy (lub lepiej ją tłumimy). W konsekwencji nigdy nie pozwolimy sobie na zdrowie! Bo cały czas podświadomie będziemy czuli, że na nie nie zasługujemy, gdyż też mamy w sobie te negatywne cechy.
Nasza podświadomość nie rozróżnia pomiedzy nami, a innymi!
Podobnie z pytaniem: kto może być zdrowy, a kto nie. Jeżeli mamy cień wątpliwości, że zdrowi mogą być tylko osoby, które mają określone zasoby, zachowują się w określony sposób lub coś osiągnęły, są „kimś” to każdy taki warunek jest atakiem, na nasze własne zdrowie.
My w ten sposób całkowicie nieświadomie atakujemy siebie i swoje zdrowie!
Czym atakujemy? Tymi wszystkimi przekonaniami, że zdrowie jest tylko wtedy i wtedy, że tylko ktoś taki i taki, i że gdy zjemy to i tamto, gdy będziemy uprawiali taki i taki sport, pójdziemy na tę terapię i tamtą.
To oczywiście nie oznacza, że mamy przestać dbać o jedzenie, sport, korzystać z witamin czy terapii. Oczywiście, że nie. Warto wspierać ciało na wszystkich poziomach.
Jednak wspierać należy przede wszystkim umysł/psychikę, a robimy to poprzez unieważnianie/odpuszczanie wszystkich poglądów o tym, jakoby zdrowie miało być tylko dla wybranych, nielicznych lub tych którzy.. zasłużyli.
I tu zatrzymajmy się na sekundę.
Kiedy kupiliśmy większość ograniczających przekonań o zdrowiu? Jak byliśmy dziećmi! A czy pamiętamy z jakich „sztuczek” korzystali dorośli, aby nas do czegoś przekonać?
Czy jest możliwe, że będąc dzieckiem, uwierzyliśmy, że do zdrowia ma się prawo wtedy, gdy inni są zadowoleni? Gdy jesteśmy grzeczni i posłuszni? A może ktoś użył do tego Boga i powiedział nam (uwaga program): Bóg nagradza zdrowiem za dobre czyny. Jak będziesz grzeczna/grzeczny, będziesz zdrowa/zdrowy.
I w konsekwencji to dziecko mogło uwierzyć, że zdrowie jest nagrodą za właściwe zachowanie i że.. trzeba na nie jakoś zasłużyć!
Nie trzeba! Już zasłużyłaś/zasłużyłaś tym, że jesteś, że istniejesz. Nawet gdy popełniasz błędy, gdy wychodzi z Ciebie leń czy samolub - nawet wtedy zasługujesz na zdrowie. Zdrowie jest Twoim pierwotnym stanem. Było tam, zanim popełniłaś/popełniłeś te wszystkie błędy!
Nie musisz być kimś dobrym, idealnym czy perfekcyjnym, aby doświadczać zdrowia i witalności.
A gdyby tak zaczynać i kończyć każdy dzień stwierdzeniem:
„Dziękuję za zdrowie, na które zasługuje. Dziękuję za zdrowie, które mnie stworzyło. Dziękuję za zdrowie, którym jestem”
Na początku mogłoby wywołać opór. I bardzo dobrze! Wtedy mamy jasną informację co stoi pomiędzy nami, a doświadczeniem zdrowia - jakaś forma oporu.
I gdybyśmy zaczęli z tym oporem się oswajać, wkrótce w jego miejsce pojawi się wdzięczność. Wdzięczność to poczucie, że „już to mam; już tym jestem; dziękuję za to, co do mnie należy”.
I ta wdzięczność najszybciej przyśpieszyłaby powrót pamięci o tym, że zawsze byliśmy zdrowiem, tylko być może na chwilę o nim zapomnieliśmy (aby móc doświadczyć tego, co nim nie jest, by raz na zawsze opowiedzieć się za zdrowiem i wszystkim, co do niego prowadzi).
„Zasługujesz na miłość i zdrowie nie za to, co robisz, ale za to, kim jesteś” ~ Anita Moorjani
„Bądź wdzięczny za to, co masz – a będziesz miał więcej. Skupiaj się na tym, czego Ci brakuje – nigdy nie będziesz miał dość.” ~ M. Eckhart
PRZEŚLIJ DALEJ:
Dziękuję za Twoją obecność! Polecam dołączenie do "Newslettera Bez Stresu". Otrzymasz co niedzielę porady nt. uwalniania, radzenia sobie ze stresem i ograniczającymi przekonaniami, pracy z podświadomością czy rozwoju świadomości.
© 2025 - Świadome Relacje. Wszystkie prawa zastrzeżone